Klepsydra Przebudzenia

Wieści ze świata Studni Dusz

Moderatorzy: Tasardur, Junior Admin

Klepsydra Przebudzenia

Postautor: Blue » 18 października 2011, 23:40

Starszy mężczyzna usiadł ciężko przy stole w Spelunie i rozłożył księgę. Wyjął pióro, atrament i kawałki pergaminów. Zaczął coś do siebie mówić, wezwał na chwilę Zdzisława, mruknął mu coś na ucho i rozsiadł się wygodniej. Po jakimś czasie kielich i butelki wina zostały mu przyniesione na stół, a on sam z uśmiechem począł przepisywać do księgi treści z pomiętych, czasem brudnych lub nadpalonych fragmentów pergaminów…


Nazywają mnie Fortier Meltranher. Jestem czarodziejem, uczniem samego Sarutate. Pochodzę z Aldur, jednak nie to jest najistotniejsze. To, co się działo ostatnimi czasy na Lodor zwróciło moją uwagę… zacząłem grzebać, dociekać prawdy, poznać samego Cienistego… Do czego doszedłem i co odkryłem, przeszło moje największe oczekiwania. Okazało się jedynie początkiem, a końca wciąż nie widzę. Zacznę zatem spisywać tę opowieść, póki wszystko pamiętam. Początki historii sięgają 100 lat wstecz, czasów Faraldor, a jeszcze wcześniej… wojny bogów…

Łzy Uronii
Uronia zapłakała wieki temu nad śmiercią swych najwierniejszych sług podczas bitwy o Natris. Jej łzy spadły na ziemie, a w drodze skrystalizowały się i upadły u stóp samego Tieriana II Władczego, generała Armii Rionu. Gdy wziął je do ręki, wszyscy polegli w potyczce sojusznicy powstali zdrowi, gotowi do kolejnej bitwy. Tak na ziemie trafiły Łzy Uronii, pradawny artefakt o tak potężnej mocy, że mogli nim władać jedynie możnowładcy o czystym sercu, w które się wlała miłość bogini. Lata mijały, a Rion był niepokonany. Malad zazdrościł Uronii wiernych, wielu świątyń i tak potężnego wpływu na Plan Materialny. Uknuł plan wraz ze swoim najwierniejszym sługą, Garrigurem Wiecznym. Nocą, podczas kolejnej bitwy, armia nieumarłych pomogła Maladytom dostać się do Twierdzy Natris i wykraść Artefakt. Obrońcy wiedzieli, że nikt nie może go użyć, kto nie oddaje serca Uronii, dlatego byli spokojni swojego zwycięstwa. Walczyli dziennie pewni porażki wroga przygotowując komnaty pod uczty, gdy wielki huk i błyskawica rozdarła niebo. Zaczęło mocno padać, a okolicę spowiła ciemność. Potem nastąpiła cisza… I miarowe, tępe uderzenia. Coraz bliżej… bliżej… Jedni mówili, że to nieumarli na horyzoncie. Drudzy zaprzeczali, twierdząc, że wszyscy wybici, poza tym… taki kurz, taka ciemna chmara, to mogłaby być jedynie burza. Inni byli przekonani, że to piasek i zamiecie…. Nie ma nikogo, kto mógłby powiedzieć jak bitwa wyglądała. Przez setki lat Natris nie mogło się otrząsnąć z upadku. Przeżyli jedynie ci, co zmienili wiarę lub uciekli. Mówi się o dziesiątkach, inni mówią o setkach nieumarłych. Ktoś powiedział, ze tysiące ich wtedy zdeptało miasto z ziemią. Nikt jednak nie chciał uwierzyć w te liczby. Nie mogli, po prostu nie mogli uwierzyć….
Uronia przez kolejne setki lat ścigała Garrigura, który tego dnia stworzył z jej Łez piasek do Klepsydry Przebudzenia. Szukała go po planach eterycznych, Cienia, Materialnych. W końcu dopadła, a walkę z nim odczuła każda żywa istota… Ciemności zapadły na trzy dni, w nocy świat spowiła czerwona mgła, a zewsząd niósł się okrzyk kobiecy pełen złości, nienawiści, bólu. W jednym miejscu powstała wyrwa łącząca wiele Planów, a z niego wypadła czarna dymiąca kula. Pognała prosto do Faraldor, uderzyła z impetem w jeden z domów i rozpłynęła się. Krzyk ustał, ciemności rozwiały się, mgła rozrzedziła, a życie, zdawać się mogło, wróciło do normalności…
Ostatnio zmieniony 19 października 2011, 01:51 przez Blue, łącznie zmieniany 1 raz

Podmrok jest niebieski
Awatar użytkownika
Blue
 
Posty: 1152
Rejestracja: 26 marca 2011, 22:18
Lokalizacja: ...

Postautor: Blue » 19 października 2011, 21:03

Kelerir Da'Unefrey
Dorhiard Da'Unefrey, Arcykapłan Uronii w Wiecznym Mieście, był jednym z najlepszych sług bogini. Powiadają, że ulubieńcem, wybrańcem. Jednak po Czerwonych Nocach, jak potem zaczynano nazywać okres mgieł i krzyku, stał się cichy, zamknięty w sobie. Stronił od innych, często zamykał się w swoim domu, przestał pełnić funkcje kapłana. Elfy tylko kiwały ze zrozumieniem głowami, wiedziały bowiem, że podczas Nocy, jego żona urodziła martwe dziecko, poczym sama zmarła. Początkowo rodzina starała się go pocieszyć, wyciągnąć z domu. Zaniechali jednak tego po latach… Niedługo mieli sie dowiedzieć, co tak zaprzątało myśli Dohiarda. Dwadzieścia lat później gospodyni z domu Da'Unefrey wybiegła z krzykiem. Pognała do posterunku straży, opowiedziała wszystko, co zobaczyła, by potem zamilknąć na parę następnych miesięcy. Straż początkowo skonsternowana, wpadła do domu Arcykapłana i przeszukała pomieszczenia dokładnie. Po jakimś czasie przed dom wyszedł, z pomocą strażników, chudy, mizerny chłopczyk, z bliznami na rękach , ranami i otarciami na głowie. Nie miał połowy włosów, twarz była przypalona, a on sam , pytany, nie wypowiedział żadnego słowa. Nazwano go Kelerir Da'Unefrey, zaprowadzono do świątyni i zajęto się nim… Ojciec wyrywał się, chciał zabić własnego syna, groził, że przyniesie zgubę na miasto, klątwę, płakał, że zawiódł samą Uronię. Sąd był krótki, wyrok surowy. Zgładzono go następnego miesiąca, Kelerir nie przyszedł na jego grób.
Mijały lata, a chłopiec nauczył się pisać i czytać, zainteresował magią. Rówieśnicy określali go jako cichego, uroczego chłopca, który jednak nikomu nic nie mówił o sobie. Jego dążenie do wiedzy zachwyciło samego Naryldora Be' te' tnera. Przyjął go jako swojego podopiecznego i nauczał magii, historii Lodor, posługiwania się magicznymi artefaktami. W tym czasie w mieście zaczęły ginąć dziewczęta. Z początku były to młode adeptki, potem coraz młodsze małe dziewczynki, w końcu niemowlęta. Naryldor Be' te' tner bez podania jakiejkolwiek przyczyny zrezygnował z prowadzenia młodego maga Kelerira i wyprosił go z Wieży. On sam, twierdząc, że rusza w poszukiwaniu wiedzy w głąb wyspy, uciekł z miasta. Dopiero po jego odejściu znaleziono masowe groby w Lesie Clarion. Zwłoki były ćwiartowane, kobiety najwyraźniej przed śmiercią bite. Niejednej brakowało oczu, ucha, część z nich miała w gardłach i brzuchu grube sznury, które wystawały z ich ust. Prawie każda kobieta miała nadtopione paznokcie i włosy. Zastanawiajće było jednak, że każda z nich miała grob, zostały ułożone w sposób godny do pochówki, a ich ciała poskładano, by przypominały ludzkie. Ciała spalono, niewiele osób mogło je zobaczyć. Kapłani odprawili modły, a w świat zostały rozesłane wici z podobizną Kelerira Da'Unefre. Zbrodniarza i winnego śmierci wielu Faraldorczyków…
Ostatnio zmieniony 19 października 2011, 21:03 przez Blue, łącznie zmieniany 1 raz

Podmrok jest niebieski
Awatar użytkownika
Blue
 
Posty: 1152
Rejestracja: 26 marca 2011, 22:18
Lokalizacja: ...

Postautor: Blue » 20 października 2011, 20:51

Cienisty
Kelerir przestał używać swojego imienia i kazał do siebie mówić Cienisty. Jego zachowanie z początku było chaotyczne, pozbawione sensu… widziano go w Dedry u Kamela Therkira, maga z wieży na północy Dedry, jednak gdy tylko list gończy dotarł do wioski, Cienisty znikł. Niewiele wiadomo co robił przez następne dziesiątki lat. Wiele zbrodni nastąpiło na Lodor, ale żadnej z nich nie powiązano z Nekromantą. Zdawać by się mogło, że przepadł na wiele lat… Kilka miesięcy temu jednak podsłuchałem rozmowę w karczmie o magu, który więzi ludzi i ma pakty z orkami. Podobno miał mieszkać na północy, w oddalonej o wiele tysięcy sążni wyspie. Przeszedł mnie dreszcz i wróciłem do wieży by obserwować śmiałków za pomocą kuli. Magia, ż jaka się zmagali, szkaradztwa, na jakie trafili, przekonały mnie, że odnalazłem zaginionego Maga. Pospieszyłem do Saturate, który już w tym czasie pomagał śmiałkom wydostać się z wyspy. Kazał mi baczniej obserwować poczynania maga i dowiedzieć się o nim jak najwięcej. Dopiero po paru dniach poinformowałem go z kim mamy do czynienia. Cienisty zbierał informację i sojuszników. Na początku zawładną orkami z Grogor dając im Wcieracza, narkotyk, który nimi sterował. Orki miały dostarczać mu upragnione ofiary na magiczne eksperymenty. Potem sprzymierzył się z wampirami, by na końcu sprzedawać swoje usługi Demonom. Tylko bogowie wiedzą dlaczego przybysze godziły się na ten układ lub co im dawał w zamian. Byłby prawdopodobnie niezauważony, gdyby druidka Seril nie postanowiła odnaleźć rodziny. To ona wpadła na jego trop i zdemaskowała jego kryjówkę. Cienisty uciekł na jakiś czas z wyspy zostawiając na niej wiele pułapek, które z wiatrem i burzami dotarły na Lodor. Cai Derthur wraz z Saturate odkryli, że Cienisty para się nie tylko magią Krwi i Nekromancja, ale odkrył zawiłości Magii Cienia. Cienisty zaczął działać otwarcie sprzymierzając się ze wszystkimi, którzy mogli mu dostarczyć wiedzy lub ofiar. Nie tylko magowie zaczęli się niepokoić, ale także bogowie. Podobno sam Puril nakazał swoim wierzącym poszukiwania jego ofiar. Dążył do potęgi, chciał za wszelką cenę wznieść się ponad śmiertelnych. Kiedy w Aldur pojawiło się Dziecko Anioła, wiedziałem, że to dla niego będzie zbyt wielka pokusa. Syn potomkini Bogów i samego Cienistego…


// OOC : Dzieje Lodor są dostępne w Wieżach Magii w Faraldor, Aldur, Nilas i Dedry.

Podmrok jest niebieski
Awatar użytkownika
Blue
 
Posty: 1152
Rejestracja: 26 marca 2011, 22:18
Lokalizacja: ...

Postautor: Blue » 22 października 2011, 00:39

Dziecko Anioła
Mała dziewczynka, wielbiona przez mieszkańców stała się jasną gwiazdą w tych smutnych i niepewnych czasach, jakie nastąpiły w Aldur. Srebrna Maska, grabieże i morderstwa były na porządku dziennym, a tylko ta mała istotka zdawała się obiecywać radość i szczęście. Jednak zamiast poprawiać się, było coraz gorzej. Zaczęły się porwania. Najpierw młodych dziewczynek, potem niemowlaków. Niektóre wróciły, choć mieszkańcy zaprzeczają. Podobno to były demony w ciałach małych dzieci.

Nikt nie wierzył, że to ich pociechy wróciły do miasta … były starsze, nic nie pamiętały, a niektórzy twierdzili, że młode dziewczynki były w ciąży. Nie zwróciłbym na to uwagi, gdyby kapłan Shyvvy mi nie zdradził, że podróżni pokazali mu dowód. Poszedłem z nim na Klify, zatuszowaliśmy zbrodnie. Zaczęliśmy dyskutować z Radą o ochronie najmłodszych Aldurczyków. Założyciele Ferie zgodzili się przyjąć do zamku dzieci, a przeprowadziła ich pod osłoną nocy Straż Ferie. Wśród śmiałków był także Saamuel Cadwalder, o którym teraz pieśni śpiewają we wszystkich tawernach na Lodor. Przez jakiś czas uspokoiło się, myślano nawet o powrocie Dziecięcia Anioła i reszty do Aldur, kiedy Lodor znów przeszył krzyk kobiety. Serce mi zamarło, prawie mnie zemdliło. Jednak nie był to głos samej Uronii, a po nim nie nastąpiły Czerwone Noce. Był to krzyk Cass Ferie błagający o ratunek. Zamek został zaatakowany przez orki, a dziecko, mimo pokonania wroga, porwane. Nie wiem dlaczego to zmusiło poszukiwaczy przygód do ostatecznego zmierzenia się z Cienistym. Nie przekonały ich jego manipulacje śmiertelnymi, jego eksperymenty i nekromancja. Być może też uwierzyli w Dziecko Anioła. Nie wiem, jak do niego dotarli, moja kula nakierowana była na jego jaskinie i widziałem jedynie zdrajcę, który mu dziecko przyniósł.

Cienisty położył dziewczynkę na ziemi, uniósł w powietrze i wpatrywał się w nią parę minut, poczym wyrzucił w nią olbrzymie ilości energii. Dziewczynka zaczynała rosnąć, dojrzewać w oczach, świat dla niej płynął o wiele szybciej, zmieniała się w oczach. Nie mogłem na to patrzeć, chciałem przerwać, ale ktoś musiał im pomóc, doradzić, dać znać. Trzęsienie ziemi przerwało koncentracje Cienistego. Chmara plugawych owadów rozleciała się po całej jaskini. Mag odwrócił się, by spojrzeć w oczy wysłannikowi samego Malada. Ich rozmowa była magicznie stłumiona, coraz trudniej było mi utrzymywać wizję. Nagle wysłannik spojrzał mi w oczy… zaśmiał się i sparaliżował. Nie mogłem się ruszyć, nie mogłem nic powiedzieć, oczy rozwarł mi szeroko i zesłał ból jakiego nigdy nie doświadczyłem *tu pismo stało się pochyłe, przez chwile rozmazane*.

Od tamtej chwili musiałem wszystko obserwować i nic nie mogłem zrobić. Śmiałkowie weszli do jaskini, gdy wysłannik znikał. Zirytowany nekromanta miał ich obrócić w proch, nawet wywiązała się walka, gdy zauważył Saamuela. Zawahał się. Spojrzał na niego i nawal Kelerirem. Początkowo miałem zamieszanie w głowie, nie wiedziałem co się dzieje. Przecież Cienisty i Kelerir to jedna osoba. A ten młody chłopak był do tego człowiekiem. Nie miało to najmniejszego sensu dla mnie. Mój umysł nie funkcjonował wtedy poprawnie, trawiony bólem i gorączką zesłaną przez wysłannika. Dopiero po chwili skojarzyłem fakty po uwadze Alei Czarnej (tak, ona najwyraźniej tez brała w tym udział). Cienisty i Saamuel byli ze sobą połączeni. Tego dnia, podczas ostatniej Czerwonej Nocy, gdy Uronia pokonała Garrigura, jego dusza miała zostać zesłana do Otchłani. I wtedy to, prawdopodobnie ze złości i czystej nienawiści, Malad pokierował ją na Plan Materialny i zesłał do dziecka Arcykapłana Uronii. Zemsta się dokonała, zniszczył syna jego wybrańca. Gdyby Kelerir umarł, dusza Garrigura wróciłaby do Malada i dalej by mu wiernie służył. Dorhiard musiał zatem utrzymywać swoje opętane dziecko przy życiu… Walczyć z nim każdego dnia i patrzeć jak ukochany syn z dnia na dzień coraz bardziej przypomina sługę Mrocznego Boga. Jego chaotyczne zachowanie i szacunek dla zmarłych nagle zaczynało mieć sens. Kelerir znalazł drogę ucieczki ze swojego ciała i zdołał się połączyć z Saamuelem. Bogowie tylko i on sam pewnie wiedzą jak tego dokonał. Cienisty za wszelką cenę chciał dostać Kelerira, pozwolił nawet reszcie wyjść z jaskini. Wywiązała się jednak bójka, a mag stracił cierpliwość. Przywoływał magię śmierci, cienia i demonów, zadawał ból, rozszarpywał na strzępy wszystkich, którzy byli w pobliżu. Zamarł nagle w połowie zaklęcia i jęknął. Spojrzał na Saama, który w ręce miał sztylet. Sztylet, którym przebił swój brzuch. Saam padł na kolana, kaszlnął krwią i spojrzał pusto przed siebie. Z ręki wypadła broń, dźwięk uderzającego ostrza o kamień rozległ się po jaskini. Czarna chmura owiała Cienistego i implodowała. Ciało Saamuela znikło. Dziecko Anioła upadło na podłogę, a proces jej starzenia zatrzymał się. Nastąpiła ta chwila. Chwila, w której Lodor uwolniło się od Cienistego. Chwila, w której Saamuel Cadwalder umarł śmiercią ostateczną przerywając połączenie. Chwila, w której Saamuel, Kelerir i Garrigur połączyli się by razem umrzeć. Plan Materialny dla tej trójki został zamknięty i już nigdy, miejmy nadzieje, się nie otworzy.

Nie mogę powiedzieć gdzie jest Dziecko Anioła. Widziano go ostatnio z niejaką Irą i Martinem, bohaterami walki z Cienistym. Kiedy udało mi się odzyskać władzę nad swoim ciałem udałem się na wyspę Cienistego i przeszukałem pomieszczenia. Niewiele zostało z jego zapisków, dotarłem jednak do paru kartek z pamiętnika. Pisze tam o znalezieniu Klepsydry. Bogowie, oby to nie była prawda…
Ostatnio zmieniony 22 października 2011, 00:40 przez Blue, łącznie zmieniany 1 raz

Podmrok jest niebieski
Awatar użytkownika
Blue
 
Posty: 1152
Rejestracja: 26 marca 2011, 22:18
Lokalizacja: ...

Szybka odpowiedź

   

Wróć do Wieści

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości

cron