Kobieta o wielu twarzach

dzieje i ciekawe opowieści spisane przez żywe istoty Studni Dusz

Moderatorzy: Tasardur, Junior Admin

Kobieta o wielu twarzach

Postautor: Otiska3 » 02 października 2007, 17:01

Euzebia urodziła się w małym, zbudowanym z na wpół przegniłych desek drzewa huonu baraku. Ciemny klimat Vlos rozświetlany gdzieniegdzie luminescencją świecących porostów poznawała już od najmłodszych lat.
Jej pani, jedna z drowich córek Lolth niedługo po urodzeniu rozkazała odstawić ją pod opiekę najlepszej szkoły dla służby we Vlos. Nazwano ją Szithla, co w języku drowów znaczy trzynastka, a imię to uzyskała tylko dlatego, że jak wynikało z zapisów jest jej trzynasta część krwi drowa.
Nauka w Glaloth częściej przypominała tresurę zwierząt, których w samej szkole było bardzo wiele. Tam też oznaczono Euzebię tatuażem domu Nyn'loth umieszczonym z tyłu szyi, tam też odkryła pewną empatię, która pozwalała jej czuć i rozumieć myśli zwierząt.
Kiedy tylko zakończyła trening odesłano ją z powrotem na służbę do jej właścicielki, gdzie musiała spełniać każde zachcianki złośliwej drowki. Wprawdzie z początku wydawało jej się to naturalne , jednak jej wrodzona inteligencja i zdolność zapamiętywania szybko pozwoliły jej osądzić całą sytuację po swojemu, a przy okazji nie zginąć przy próbie niesubordynacji.
Wiele lat minęło nim Euzebia wyrosłą z dziewczynki na kobietę i wiele nim przypomniała sobie o swoich kontaktach ze zwierzętami. Zdarzyło sie to podczas dorocznego święta, podczas którego kapłanki w akcie chaotycznej decyzji rzucają na pożarcie swemu pająkowi jednego ze swych wrogów lub po prostu kogokolwiek. Wtedy właśnie wypadło na nią, strażnik popchnął ją w kierunku ogromnego fazowego pająka, ten spojrzał zmierzył wzrokiem swą ofiarę i jakież było zdziwienie gdy atakując chwycił swymi szczękoczułkami strażnika a nie ofiarę...
Czas mijał, jednak kapłanki nie były zadowolone z sytuacji jaka się wydarzyła, wiedziały ze to coś oznacza i nie chciały podjąć ryzyka...
Tego dnia wprowadzono ją do świątyni, nigdy tam nie była, jednak znałą już swój cel i wiedziała, że cokolwiek zrobi to nie zmieni swego losu ... ostatnie co pamięta to pajęczy sztylet kapłanki...
Obudziła się w mroźnym miejscu, bardzo mroźnym, ale dni przespane nago na kamiennej podłodze nauczyły ją odporności, odporności której zabrakło innym, którzy ginęli ze zmęczenia, chorób, wyczerpania. Wokół było przeraźliwie jasno, a gromada ludzi mówiła rzadko przez nią używanym językiem wspólnym. Szybko zorientowała się, że nie jest już we Vlos, że do nikogo nie należy i zaczęła swą grę, grę mającą na celu zachować pozory...
Obejrzała okolicę z kilkoma znajomymi, stoczyła epicką walkę z potężnym czarnym wilkiem u boku innych podróżników i juz spogląda w przyszłość by poznać więcej i zobaczyć więcej. Czas pokaże...
Awatar użytkownika
Otiska3
 
Posty: 418
Rejestracja: 16 lipca 2006, 20:34
Lokalizacja: Z Puszczy

Szybka odpowiedź

   

Wróć do Pamiętniki i historie IV Ery

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

cron