Mistrzowie Ciemności

dzieje i ciekawe opowieści spisane przez żywe istoty Studni Dusz

Moderatorzy: Tasardur, Junior Admin

Casarvath i Nastirien

Postautor: Gabriel » 16 lutego 2008, 23:44

Skrzyżowanie Daclora, późny wieczór. Francis odpiął od swojego pasa niewielką sakiewkę i wyjął z niej niewielki, półprzezroczysty, czarny kamień, prezentując swojemu kompanowi.

- Czy to to o czym myślę? – zapytał łowca, chowając wielki miecz do pochwy na plecach.

Francis potwierdził. Teraz już nie był sam w swoich poszukiwaniach. Jego sprzymierzeniec nazywał się Anudill i podobnie jak on, był naznaczony esencją cienia. Zdecydowali się współpracować, aby odnaleźć wszystkie czarne diamenty – wszystkie z tych siedmiu unikatowych, które zostały zaklęte przez samego Mrocznego. Sam kontakt z kamieniami oznaczał dla nich spotęgowanie ich umiejętności, a w dodatku każdy z diamentów posiadał specjalną moc… Jednak Francisowi to nie wystarczyło, on miał jeszcze większe ambicje. Wiedział bowiem do czego można wykorzystać diamenty, kiedy posiada się wszystkie siedem. Odnalezienie któregokolwiek z nich graniczyło z cudem, mogły się znajdować na Lodor, jak i na jednej z sąsiednich wysp, a nawet w morskiej głębinie. Jednak Francis zdobył najlepszy z diamentów, jaki mógł zdobyć – Casarvath, Kamień Cienistego Wędrowca. W przeszłości kamień ten należał do Mrocznego i służył mu do lokalizowania jego uczniów… a dokładnie dzięki niemu poznawał położenie ich diamentów, które zawsze nosili przy sobie. Teraz użyje go Francis.

[center]***[/center]

Wyspa Elkalia. Według informacji Anudilla, tutaj mógł się znajdować jeden z diamentów. Wybrali się we trzech – łowca Anudill, kapłan Dolran i czarodziej Francis. Zabrali się za przeszukiwanie wyspy. Już w deszczowym lesie okazało się, że udali się we właściwe miejsce, Francis czuł, jak jego diament podświadomie wskazuje mu drogę. Ich wcześniejsze przypuszczenia stały się słuszne, poszukiwany kamień znajdował się w grocie piratów, zapewne razem z innymi skarbami. Zostali zmuszeni do przedzierania się przez hordy upiorów. Po ciężkiej walce dotarli do masywnych wrót…

- On jest za tymi drzwiami, czuję to. – powiedział w końcu czarodziej.

Chcąc, nie chcąc, jego towarzysze zostali zmuszeni do próby sforsowania wrót. Oni zajęli się drzwiami, natomiast Francis zamknął dłoń w pięść i poczuł jak energia jego kamienia przepływa przez jego ciało… Drzwi wyłamane. Spodziewał się wspaniałego skarbca, wypełnionego po brzegi złotem, znalazł natomiast kilka zbutwiałych skrzyń i całą hordę upiorów. Anudill i Dolran chwycili za miecze, natomiast wyczerpany poprzednimi starciami Franc starał się po prostu nie rzucać w oczy. Zapowiadała się ciężka walka, okazało się jednak, że nieumarli nie mieli w walce szans z wyrafinowaniem łowcy i modłami kapłana. Wkrótce komnata została oczyszczona. Zabrali wszystkie skarby, jednak diamentu nigdzie nie było. Tymczasem Francis czuł, że on jest tak niesamowicie blisko!

- Nie znaleźliście aby żadnego diamentu? – zapytał swoich kompanów.
Dolran zaprzeczył.
- Nic, a nic – powiedział Anudill, jednak okazało się, że po chwili coś zauważył.
- Hej, czy ten minotaur nie ma aby czarnego oka? –spytał i zanim ktokolwiek zdążył coś odpowiedzieć „oślepił” kamienny posąg Minotaura.

Początkowo sceptycznie spoglądali na swoje znalezisko, jednak już po kilku minutach, gdy zdołali oczyścić kamień, było jasne, że znaleźli obiekt swoich poszukiwań. Czarny diament na kilka sekund „rozbłysł” magiczną aurą, ujawniając swoją potęgę…

[center]***[/center]

Po dokładnym zbadaniu klejnotu, Francisowi udało się go poprawnie zidentyfikować. Nastirien – Kamień Cienistego Łowcy. Czarodziej zastanowił się głębiej i doszedł do wniosku, że to, iż odnalazł go właśnie Anudill z pewnością nie było przypadkiem…
Gabriel Shadowspirit - II Era
Gabriel 'Pan Szarosinych' Shadowspirit - III Era
Eylan Shadowspirit / Francis Delanoir - IV Era

Thenarion Shadowspirit / Sorento Shadowspirit - V Era
Vernitz Shadowspirit - VI Era
Awatar użytkownika
Gabriel
 
Posty: 1178
Rejestracja: 09 maja 2005, 15:51
Lokalizacja: Kraków

Opowieść Hebrina

Postautor: Gabriel » 22 sierpnia 2008, 20:09

[center]***[/center]
Późne popołudnie, Skrzyżowanie Daclora. Mag w czarno-szarej szacie siedział na ławce przed Dziuplą i przeglądał swoją księgę zaklęć. Towarzystwa dotrzymywał mu jedynie jego charakterystyczny rogaty hełm, który położył obok siebie. Delikatny wiatr rozwiewał dość długie, ciemne włosy elfa, a czasem nawet usiłował przewracać stronice w jego księdze. W pewnej chwili od strony Bagien Saryl, powolnym krokiem, podeszła zakapturzona postać w czarnej todze. Czarodziej na ławce, zajęty swoją księgą, nie zwrócił nawet uwagi na przybysza. Z powodu nieznajomego został jednak zmuszony do przerwy w przeglądaniu zaklęć...

- Franc?
- Zgadza się, Francis Delanoir. A kto pyta? - powiedział czarodziej, wpatrując się intensywnie w tajemniczą postać. Nie udało mu się jednak dostrzec twarz.
- Broń się! - krzyknął zakapturzony, po czym wystrzelił w kierunku Francisa szkarłatny promień.
Zanim Delanoir zdążył zareagować, jego cień stanął między nim, a wrogim magiem i wchłonął w siebie zaklęcie, nie doznając jednak żadnego uszczerbku.
Czarodziej szybko podniósł się z ławki, po czym zaczął inkantować zaklęcie. Jego przeciwnik jednak bez trudu rozpoznał czar i wykonując identyczne gesty sparował zaklęcie. Francis zniknął w cieniu, po czym pojawił się za plecami przeciwnika i wypowiedział inkantację. Nieznajomego pochwyciła wielka czarna dłoń z cienistej materii.

- Nieźle braciszku. - powiedział z nutką uznania w głosie mag w czarnej todze.
- Hebrin?!
- Chyba nie myślałeś, że nieżyję, co Franc?
- Ale jak...
- Chętnie ci wszystko opowiem, ale możesz wpierw mnie uwolnić?
Francis skinął głową, po czym rozproszył swoje zaklęcie, uwalniając brata. Usiedli oboje na ławce.

- Wyciągnąłeś błędne wnioski Franc, twoja ucieczka z Kentaru nie miała sensu.
- Błędne? Ognisty Legion obrócił Akademię Cienia w ruinę i usmażył żywcem adeptów. Jakim cudem udało ci się przeżyć?
- Nie było cię tam wtedy, więc nie wiesz jak to wyglądało, Franc. Ale tak, to była masakra, nie mieliśmy z nimi żadnych szans. Wszędzie ogień, z nieba nieprzerwanie spadały meteory. Przeżyła nas zaledwie garstka. Wiesz kto nas ocalił?
Francis spojrzał pytająco na Hebrina.
- W sumie to zasługa, wuja Thenariona, gdyż zdołał sprowadzić na miejsce swojego mentora...
- Masz na myśli naszego ojca? - Francis nie krył zdziwienia.
Hebrin potwierdził skinieniem głowy.
- To co się działo potem zaskoczyło nie tylko Ognisty Legion, ale także nas. Nikt z nas nigdy wcześniej nie widział naszego ojca w walce. To było dość... przerażające przedstawienie. Nie mam pojęcia jakiego zaklęcia użył, nigdy nie widziałem czegoś podobnego. Po prostu ich ciała się rozpadały i zamieniali się w... cienie.
Zdumienie Francisa stawało się coraz większe.
- Ani ogniste kule, ani meteory nie robiły na nim wrażenia... Z łatwością się uchylał, bądź odskakiwał, gdy go atakowali. W końcu to oni zaczęli uciekać. Ale to zwycięstwo miało dla nas gorzki smak. Większość adeptów zginęła, a akademia przestała istnieć. Ale mam nadzieję, że się podniesiemy. Na początek postanowiłem odnaleźć ciebie.
Gabriel Shadowspirit - II Era
Gabriel 'Pan Szarosinych' Shadowspirit - III Era
Eylan Shadowspirit / Francis Delanoir - IV Era

Thenarion Shadowspirit / Sorento Shadowspirit - V Era
Vernitz Shadowspirit - VI Era
Awatar użytkownika
Gabriel
 
Posty: 1178
Rejestracja: 09 maja 2005, 15:51
Lokalizacja: Kraków

Szybka odpowiedź

   
Poprzednia

Wróć do Pamiętniki i historie IV Ery

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

cron