Bertik, Egerir, Denny i Issela

dzieje i ciekawe opowieści spisane przez żywe istoty Studni Dusz

Moderatorzy: Tasardur, Junior Admin

Postautor: moskal1991 » 27 lutego 2006, 00:08

Rozdziału 13 ciąg dalszy...

[center]Dzień 50.[/center]

Mimo iż już przebywam na właściwym Lodorze to sprawy przybierają bardzo nieciekawy obrót... Z dziesięciu Żołnierzy tylko ja zostałem, reszta zaginęła, a Mara samowolnie odeszła. Magia ma osłąbła i zaliczam się do rangi nieudacznika niż mocnawego maga... Ostatnimi razy nawet zabijam gapiów, którzy się znajdują w zasięgu celu rażenia zaklęć...
Na szczęście starzy kompani jeszcze ze mną są.

[center]Dzień 51.[/center]

Jest coraz gorzej. Z całej grupy potężnych magów i wojowników stojących po stronie dobra pozostał tylko Manwe. Reszta zaś sprzymierzyłą się z Cieniami lub stali się wampirami. Wypowiadając Cieniom neutralność popełniłem błąd. Gdy patrze na rzeź mych przyjaciół i bliskich to wręcz mnie samoistnie zabija. Muszę się wziąźć w garść, odnaleźć i przemówić ojcu do rozsądku oraz zwerbować nowych Żołnierzy... *kilka następnych linijek pokryta jest krwią*...Pomysł z zwerbowaniem nie udał się, gdyż zapomniałem o najważniejszym. Zapomniałem o portalu przez który Drowy przychodzą na skrzyżowanie... Poproszę Manwe i kilku innych o wznowienie poszukiwań księgi od portali, przez którą przedotałem się na drugą stronę, ale tym razem poszukiwania mogą być zgubne...

[center]Dzień 60.[/center]

Po wielu próbach szukania postanowiłem odpuścić sobie tymczasowo. Ostatecznie po udaniu się na spoczynek do dawnego miasta Silverstripe doznałem olśnienia. Postaram się zrzucić szaty nieudacznictwa i powrócić na swą dalszą drogę. Ku największemu zaskoczeniu spotkałem tam także ojca... Postanowił dać mi ostatnią szanse, bym poprawił swe życie na lepsze... początkowo wypowiem się po stronie Manwe, a potem... kto wie... *wiele następnych kartek jest porwanych, ale na strzępach widnieje dobrze rozczytalny napis, pisany w tajemniczym języku* !!!łicórwop ggE ynwaD (jeżeli ktoś to rozczyta to ma u mnie piątaka)
Osobnik żyjący w niewielkich grupach, często trzymający w dłoniach naczynie z napojami(nawet te aspirujące do miana wyskokowych), snujący się po forumowych korytarzach i nawiedzający co poniektóre duszyczki, znany ze swej dziwności i tworzenia wierszy, wychodzi ze swojego forumowego leża przeważnie w weekendy.

"Z każdej sytuacji jest jakieś zamknięte wyjście ewakuacyjne..."
Awatar użytkownika
moskal1991
 
Posty: 1078
Rejestracja: 31 sierpnia 2005, 14:57
Lokalizacja: Cencal/Heron/Gart

Postautor: moskal1991 » 08 marca 2006, 08:59

Do notesu dołączona jest pewna karteczka. Starannie napisana, całkowicie rozczytalna kartka szybko sprawia, że chce się ją przeczytać:

[center]Dzień 62.[/center]

Te dwa ostatnie dni przyniosły mi wiele szczęścia. Mój dawny kompan Morfirier powrócił i ponownie przywrócimy świetność Żołnierzom. Dodatkowo jest pewna sprawa, o której nie będę tutaj wspominał. Corvin potrzebuje opieki, gdyż wiele ucierpiał. Zaniedbałem go i teraz mam problem. Jednak naparwie ten błąd i rozpoczynam ćwiczenia nad nim. A oprócz niego są jeszcze dwa młode elfy, którzy być może staną się mymi uczniami. To ostatnia ma strona tego pamiętnika. Sodalis zaginął, Żołnierze się rozpadają, brak nowych rekrutów, brak ucznia i wiele sprzyja na to, że zbliża się moja katastrofa.

Niech ojciec wie, że nie opuszcze go,
I dążyć będę do jego marzeń, bo
Synem jego wiecznie będę,
Siły jeszcze wiele zdobędę,
Dużo się jeszcze tu zmieni,
I kilka żyć me przeznaczenie odmieni,
Te słowa obiecuje Ci Ojcze,
Bertiku Turusie i zamykam tę książkę.

*Te słowa są ostatnimi jakie zapisał w tej księdze Egerir Turus*
Ostatnio zmieniony 11 marca 2006, 01:32 przez moskal1991, łącznie zmieniany 1 raz
Osobnik żyjący w niewielkich grupach, często trzymający w dłoniach naczynie z napojami(nawet te aspirujące do miana wyskokowych), snujący się po forumowych korytarzach i nawiedzający co poniektóre duszyczki, znany ze swej dziwności i tworzenia wierszy, wychodzi ze swojego forumowego leża przeważnie w weekendy.

"Z każdej sytuacji jest jakieś zamknięte wyjście ewakuacyjne..."
Awatar użytkownika
moskal1991
 
Posty: 1078
Rejestracja: 31 sierpnia 2005, 14:57
Lokalizacja: Cencal/Heron/Gart

Księga II.

Postautor: moskal1991 » 11 marca 2006, 01:25

W książce zapisanej niebieskim atrmentem znajduje się dziwny tekst. Zwykle dotąd nie pisany w ten sposób. Kilka informacji podanych jest w dziwnym języku.

Kartka 1.

.ynwizd łyb ńeizd yzsjeisizD .ołyzradyw ęis eleiW .ainzcu eizserw maM *kilka następnych linijek pozostaje biała jak śnieg. Następnie widoczny jest tekst* Po wielu dniach męczarni udało się. Wreszcie trochę ma siła urosła. Po wielu próbach i staraciach udało się! Ale po za tym nawet udało mi się odnaleźć bardzo dobrego rekruta i być może ucznia, który długo będzie pobierał me nauki. Ostatnio nie widuję już dawnych rówieśników ani mojego ojca. Denerwuje się , gdyż nie wiem czy znowuż chce mnie zniszczyć i odebrać mą siłę. Obawiam się jednak, że coś mu się stało. Ja jednak wrócę do sanktuarium i zajmę się mym hobby. Jeszcze wiele nauki przede mną...
Osobnik żyjący w niewielkich grupach, często trzymający w dłoniach naczynie z napojami(nawet te aspirujące do miana wyskokowych), snujący się po forumowych korytarzach i nawiedzający co poniektóre duszyczki, znany ze swej dziwności i tworzenia wierszy, wychodzi ze swojego forumowego leża przeważnie w weekendy.

"Z każdej sytuacji jest jakieś zamknięte wyjście ewakuacyjne..."
Awatar użytkownika
moskal1991
 
Posty: 1078
Rejestracja: 31 sierpnia 2005, 14:57
Lokalizacja: Cencal/Heron/Gart

Postautor: moskal1991 » 13 marca 2006, 16:39

Kartka 2

Po niefortunnym dla mnie wtargnięciu na bitwę i powstrzymaniu kapłana, który zabiłby Silivrena, straciłem spory kawałek pamięci. Ku mojemu największemu zdziwieniu znalazłem się na Undenie i niewiele pamiętałem. Na szczęście mój przyjaciel pomógł mi i udało mi się swobodnie wrócić na Lodor...

Po kilku godzinach spotkałem Gabriela, który przypomniał mi o zemście Caladora. Gabriel sam chciał mnie zabić i prawie mu to się udało. Po długawej walce Gabrielowi wystarczył jeszcze jeden celny cios miecza i bym stracił tam życie, ale Morf i pupil Sodalisa uratowali mi skrórę gdyż wściekły nekromanta postanowił ich wykończyć zamiast mnie. Potem udałem się na poszukiwania lepszej kosy na następne spotkanie z Gabrielem...
Osobnik żyjący w niewielkich grupach, często trzymający w dłoniach naczynie z napojami(nawet te aspirujące do miana wyskokowych), snujący się po forumowych korytarzach i nawiedzający co poniektóre duszyczki, znany ze swej dziwności i tworzenia wierszy, wychodzi ze swojego forumowego leża przeważnie w weekendy.

"Z każdej sytuacji jest jakieś zamknięte wyjście ewakuacyjne..."
Awatar użytkownika
moskal1991
 
Posty: 1078
Rejestracja: 31 sierpnia 2005, 14:57
Lokalizacja: Cencal/Heron/Gart

Postautor: moskal1991 » 16 marca 2006, 15:27

Kartka 3.

Po krótkim czasie nauki znowu przestaje. Nie daje sobie już rady i powoli się staczam na dno... Mam dość tego, że nic nie potrafię! Jakim ja cudem jeszcze na tych nogach stoję i piszę w tym beznadziejnym pamiętniku!!! *dalej jest kilka bochomazów* Wszyscy uczniowie poza jednym odpuścili prawdopodobnie podróży przez Lodor i ukryli się gdzieś w ukryciu. Mimo iż Żołnierzy jest coraz więcej to nadal mam uczucie, że moja władza niedługo minie... zastąpi mnie ktoś silniejszy, lepszy, odważniejszy, potężnejszy i zdolniejszy. Ktoś, kto poprowadzi tą organizację na taką drogę, by Bractwo Cienia mogło czuć się zagrożone. Jednak i mój ojciec miał okres załamania. Ciekawe co teraz robi... *na końcu strony narysowana jest podobizna jego ojca*
Awatar użytkownika
moskal1991
 
Posty: 1078
Rejestracja: 31 sierpnia 2005, 14:57
Lokalizacja: Cencal/Heron/Gart

Postautor: moskal1991 » 20 marca 2006, 17:46

Kartka 4

Po kilku dniach nic nie pisania uświadomiłem sobie, że taki pierdołowaty czarownik jak ja zbyt wiele na Lodor nie zmienię... mimo iż jestem do wielu rzeczy zdolny... do tego nie jestem. Postanowiłem poprowadzić kilka zmian wśród Żołnierzy i niedługo powinny wyjść jakiekolwiek efekty mej działalności. Ta wojna z cieniami powoli zaczyna mnie nudzić. Ostatnio zamiast cieni to demony spotykam i inne szkaradztwa. Portal nie zostanie jak planowalem zamknięty. Bardzo przydatną funkcję posiada, o której nie powiem. W niedługimc czasie znalazłem kolejnego... mam nadzieję, że ten będzie bardzo pomocny... *reszta pozostaje nie tknięta atramentem*
Awatar użytkownika
moskal1991
 
Posty: 1078
Rejestracja: 31 sierpnia 2005, 14:57
Lokalizacja: Cencal/Heron/Gart

Postautor: moskal1991 » 24 marca 2006, 16:32


Kartka 5.

Skoro Cienie za zdrajcę mnie nazywają, to wiem dwie rzeczy. Po pierwsze: nie muszę udawać neutraknego maga. Po drugie: postanowiłem, że walka będzie teraz moim głównym celem. Po kilku dniach udałem się na polowanie. Ubiłem jednego cienia i już wiem, że podobno ścigają mnie listem gończym. Nie zależnie od sytuacji, nie przestrasze się i nadal będę polował. Co gorsza, wszyscy korzystają z mego sanktuarium jako środka szybkiego transportu. Postanowiłem, że odnajdę jeszcze raz tą książkę i jeszcze raz zamknę portal. Jednak sęk w tym, że ostatnim razem gdy zamykałem portal straciłem spory kawałek pamięci i nie pamiętam jak to się wykonuje. Znajdę sposób na to, by już nikt niepróbował wchodzić do portalu. Ostatnio nawet drowy się stały pomocne. Ostatnio cały legion przeszedł przez portal, a ja wraz z innym magiem i mnichem zniszczyliśmy około 200 osobowe oblężenie. Nawet to całkiem miłe wspomnienia, ale mam pewność, że Cienie nie raz będą mnie atakować, ale w tym wypadku bardziej wolę popełnić samobójstwo... skorzystam z mego starego tajnika, a jest to....*reszta strony jest porwana*
Awatar użytkownika
moskal1991
 
Posty: 1078
Rejestracja: 31 sierpnia 2005, 14:57
Lokalizacja: Cencal/Heron/Gart

Postautor: moskal1991 » 31 marca 2006, 22:26

Kartka 6.

Teraz już po fuzji nic Nam nie staje na przeszkodzie do zwycięstwa. Już czuję ten słodki smak zwycięstwa i uczucie górowania nad innymi. Jednak rządza siły i potęgi nie leży w mej naturze i nie zrobie tak jak moi poprzednicy. Jednak wielu mnie przed tą fuzją ostrzegało i nadal ostrzega. Szczególnie Obrońcy Natury i Kobieca strona dawnego składu Żołnierzy. Chociaż me marzenie się spełniło. Teraz Żołnierze są czymś więcej niż bandą łątwych do zabicia popychadeł. Nadchodzi nowa era tej Organizacji. Wielu jednak mnie zbytnio oskarża i mogę stracić tytuł 'wodza', gdyż już tego nie ma. Nie będę tu zbyt wiele zapisywał mimo iż tu jedynie mogę zapisać swe skryte tajemnice. Dawno nie widziałem swoich przyjaciół. Sirina, barda, który mojego dziadka przypomina, którego Lodor nie widziało, Anu, który od pierwszego ataku Caladora zniknął wielu innych. Wkrótce dopełnie tego na co czekałem przez cale życie.
Awatar użytkownika
moskal1991
 
Posty: 1078
Rejestracja: 31 sierpnia 2005, 14:57
Lokalizacja: Cencal/Heron/Gart

Postautor: moskal1991 » 13 kwietnia 2006, 08:55

Kartka 7.

W książce jest doczepiony list z treścią:

    Ogarnia mnie dziś zarazem radość i smutek,
    Ten, co mnie ratował ma na mnie taki skutek,
    Dzięki niemu jestem tym kim dziś mogę być,
    Ale czy można tak z tym żyć?
    Ten, co ratował mi życie, dziś jest źródłem mej zguby,
    Wszyscy odporni prócz mnie.... jestem tu jedyny mój luby,
    Tą słąbość wykorzystują i cieszą się tym,
    Ci, którzy się napawają tym błogosławieństwem,
    Ale to jest według mnie zwykłym oszczerstwem,
    Stają się silni i na magię zbytnio nie podatni,
    Ale to nie wynik wcale dodatni,
    Są zbyt pewni siebie i to ich zgubi...

    [center]* * *[/center]

    Już niedługo wszystko się dopełni
    I każdy będzie się tym tępił,
    Wreszcie i do mnie los się uśmiechnie,
    I będę się liczył nie jako zakała, ale ktoś więcej,
    I będzie im znane inaczej me imię,
    Ale póki co... czekać należy,
    Ale coś mi się zdaje, że już na to zbyt późno,
    MAM DOŚĆ KAŻDEGO KTO SIĘ TĄ MAGIĄ NAPAWA,
    I DZIEKI NIEMU SWE ZYCIE WYBAWIA.
    PRZEKLINAM TEN DZIEN, W KTORYM ZOSTAL STWORZONY
    Zakończe to i odejdę... na othłani gdzie me miejsce,
    Może ojca spotkam, może kogoś innego,
    Napewno to miejsce dla kogoś stworzonego.
Osobnik żyjący w niewielkich grupach, często trzymający w dłoniach naczynie z napojami(nawet te aspirujące do miana wyskokowych), snujący się po forumowych korytarzach i nawiedzający co poniektóre duszyczki, znany ze swej dziwności i tworzenia wierszy, wychodzi ze swojego forumowego leża przeważnie w weekendy.

"Z każdej sytuacji jest jakieś zamknięte wyjście ewakuacyjne..."
Awatar użytkownika
moskal1991
 
Posty: 1078
Rejestracja: 31 sierpnia 2005, 14:57
Lokalizacja: Cencal/Heron/Gart

Postautor: moskal1991 » 16 kwietnia 2006, 17:59

Kartka 8.

Kolejny wierszydlo:

    Mój koniec z dnia na dzień zbliża się,
    Już nic na świecie nie spelni się,
    Artus zbyt potężnym jet przecwnikiem,
    Opanuje me ciało... czuje to skrycie,
    Nic nie warte jest me marne życie!

    [center]***[/center]

    Moja mroczna strona jeżeli zwycieży,
    Będzie koniec mój, ale nie Żołnierzy,
    Oni musza kroczyć dalej,
    Po szlaku krętym i wyboistym,
    Zło wszelkie zniszczą, czuję to dobrze,
    Lecz nie jestem jasnowidzem, tylko wyczuwam życie,
    Dołacze do ojca i będę tam rad,
    Otworzy się przedemną inny świat.
    Dołącze do Shorrisha i reszty w othłani,
    Mimo iż uważałem za drani...

    [center]***[/center]

    Koniec i tak tego świata jest coraz bliżej,
    Wiem o tym dobrze... zupełnie jak wszyscy,
    Wkrótce Kentar nadejdzie!
    Koniec starego i początek nowego,
    Ładu i wiary... to sa świata podstawy,
    To chyba ostatnie me słowa... skończą się wiersze,
    Rozpocznie żałoba...
Osobnik żyjący w niewielkich grupach, często trzymający w dłoniach naczynie z napojami(nawet te aspirujące do miana wyskokowych), snujący się po forumowych korytarzach i nawiedzający co poniektóre duszyczki, znany ze swej dziwności i tworzenia wierszy, wychodzi ze swojego forumowego leża przeważnie w weekendy.

"Z każdej sytuacji jest jakieś zamknięte wyjście ewakuacyjne..."
Awatar użytkownika
moskal1991
 
Posty: 1078
Rejestracja: 31 sierpnia 2005, 14:57
Lokalizacja: Cencal/Heron/Gart

Postautor: moskal1991 » 26 kwietnia 2006, 11:58

Kartka 9.

To mój ostatni wpis... *kartka posiada kilka czerwonych plam krwi*

    Ból, smutek i cierpienie,
    Żal, samotność, głupota,
    Te cechy są mym życiem,
    Jestem NIKIM...wiem to skrycie,
    Że nic nie warte jest me życie!

    ***

    Założenie Żołnierzy Dobra,
    I pierwsze panowania,
    To nic nie warte słowa dla mego oddania.
    Brak słów il wielki,
    To cena mego bólu... mej głupoty,
    Wszechwiecznej głupoty i nie opamiętania
    Nic nie warte są me starania
    I los, który życie me poprowadził,
    Żadnego szczęścia nie dał... tylko mnie zdradził,
    Shorrish, Sodalis, Herry, mój ojciec,
    Wuj, brat skryty... tylko jedna osoba pokazała mi potęgę,
    Lecz jej już nie ma...

    ***

    Ostatnie słowa jakie wypowiedziałem ciagle me myśli prześladują,
    "Przeklinam was, przeklinam was wszystkich!"
    Bycie silnym nic nie jest warte,
    Mag i jego magia są niczym w porównianiu do tych,
    Którzy są potrafią sobie z nimi radzić.
    Ja taki jestem... słaby, nic nie warty,
    Od czasu przejścia tam, gdzie panowały koszmary,
    Wiele sił straciłem...

    ***

    Ktoś kiedyś mówi,
    Że coś do ciebie przemówi,
    Przywróci Ci jasność umysłu,
    Pobudzi działanie kilku zmysłów,
    Wiesze są jednyną rzeczą, którą potrafie,
    Właściwie nie wiersze... tylko rymowanie,
    Dzięki niemu wygłaszam do niektórych kazanie,
    Opuszczam Lodor, za dzień lub dwa,
    Milczący jak myszka,
    Szybko jak modliszka...

*Na samym końcu księgi narysowana jest pieczęć, która ukazuje dawny amulet jego rodziny*
Osobnik żyjący w niewielkich grupach, często trzymający w dłoniach naczynie z napojami(nawet te aspirujące do miana wyskokowych), snujący się po forumowych korytarzach i nawiedzający co poniektóre duszyczki, znany ze swej dziwności i tworzenia wierszy, wychodzi ze swojego forumowego leża przeważnie w weekendy.

"Z każdej sytuacji jest jakieś zamknięte wyjście ewakuacyjne..."
Awatar użytkownika
moskal1991
 
Posty: 1078
Rejestracja: 31 sierpnia 2005, 14:57
Lokalizacja: Cencal/Heron/Gart

Postautor: moskal1991 » 02 maja 2006, 12:40

Nowy początek

Światło, biel, oślepiające znaki. Nagle widoczny błysk. Pośród oślepiającej bieli czarna kula. Z sekundy na sekundę rośnie. Po chwili kula przybiera kształt człowieka. Czarna postać spogląda na ciało martwego elfa. Kuca przy nim i dotyka palcami jego głowy. Widzi różne obrazy z życia. Nagle oczy człowieka zaczynają świecić na czerwono. Widzi obraz... wyspy. Wyspy na której są mutanty i potwory, ale także ludzie. Postać schodzi niżej... niżej... aż do labiryntu. Spogląda na ściany. Postać przygląda się na przepełnione krwią ściany.
-To zapewne krew tego elfa -mruczy do siebie.
Idzie dalej... idzie. Po pewnym czasie widać jak elf nadal walczy z mutantami i pewnym kapłanem. Kapłan z szyderczym uśmiechem ożywia bestie, które zginęły od ataków elfa. Postać w czerni coraz bardziej spogląda na młodego czarownika walczącego z poczwarami. Elf jest ubrany w niebieską togę, a z pleców wyrosły mu skrzydła. Po chwili mutanty przewaliły czarownika. Gdy kapłan myślał, że to koniec odszedł, a mutatny miały dokończyć dzieła. Postać spoglądała nadal na elfa. Nagle błysk. Elf podnosi się i rozpływa się. Po chwili nadlatują cztery smoki. Mutanty zdezoriętowane atakują bezcelowo. Człek coraz bardziej jest zdziwniony umiejętności młodego czarownika. Nagle wizja się urywa. Światło pomieszczenia oślepia człowieka. Czarna postać upada na ziemię. Po kilku minutach podnosi się. Widzi duchy wokół martwego ciała. Postać stoi nieruchomo i nagle... oczy świecą czerwienią... ból głowy... kolejna wizja... widzi elfa... i katów... 'to nadal ta wyspa?'... tak... spogląda nadal... elf na szubienicy... czyżby miał tak skończyć?... schwytany i skazany na to samo co setki innych?... Nagle kaci padają martwi... Co to ma znaczyć?... szczęście?... spokój?... czy coś innego?... Postać patrzy na elfa... on słabnie... jego ciało nie wytrzymuje czegoś... nagle skrzydlaty elf traci słuch... prócz tego wzrok... miota się po pomieszczeniu. Czarna postać rozgląda się i widzi kapłana. Uśmiechnięty jakby to była najlepsza chwila w jego życiu. Szykując się do zakończenia życia elfa rozgląda się wokół. Nagle huk... błysk światła... wybuch... wizja kończy się... postać wraca do białego jak śnieg pokoju. Spogląda na zwłoki... 'Któż jest ten, któ zginął w ten sposób?'
Spogląda na pamiętnik leżący obok niego. Czyta go i nie może ulec zdziwieniu. 'To niemożliwe...' Odchodzi od postaci i...
Osobnik żyjący w niewielkich grupach, często trzymający w dłoniach naczynie z napojami(nawet te aspirujące do miana wyskokowych), snujący się po forumowych korytarzach i nawiedzający co poniektóre duszyczki, znany ze swej dziwności i tworzenia wierszy, wychodzi ze swojego forumowego leża przeważnie w weekendy.

"Z każdej sytuacji jest jakieś zamknięte wyjście ewakuacyjne..."
Awatar użytkownika
moskal1991
 
Posty: 1078
Rejestracja: 31 sierpnia 2005, 14:57
Lokalizacja: Cencal/Heron/Gart

Postautor: moskal1991 » 03 maja 2006, 11:33

...postać poraz kolejny ma wizję.

Tym razem to inna wyspa. Ciemność, mrok, wzburzone morze niszczy każdego nieostrożnego. Człek pojawia się na plaży i spostrzega jakieś światło. Idąc spostrzega setki trupów w tym kilku bardzo znanych osobistości. Przystaje na chwile i spogląda na klingę jednego nieboszczyka. Klinga ta świeci jasnym światłem. Nagle błysk. Grzmot niszczący pół zbiorowiska. Przestraszony odchodzi od ostrza i podąża dalej. Wokół niego widma przeszłości wielu śmiałków, tych którzy polegli w słusznej sprawie dla świata i tych, którzy polegli dla zupełnie czegos innego. Podąża dalej... nagle odczuwa ból i cierpienie tysięcy innych. Upada. Ból jest tak straszny, ze człowieczyna musi się doczołgać do miejsca celu. W końcu udaje się i spostrzega... skrzydlatego maga w niebieskiej todze i kogoś zupełnie innego... osoba ta jest przywdziana w łachmany i trzyma w ręku jakiś prostacki łuk.
-Teraz pora na ciebie. -powiedział mag. -teraz ty musisz pokazać światu na co Cię stać. Kto wie co się z tobą stanie.
Elf wbija dłoń w swe ciało. Zanurza ją coraz glębiej i głębiej. Po krótce znowu huk, grzmot. Gaśnie wokół nich światło i jest ciemno... przerażliwie ciemno gdzie tylko drow lub inna istota ciemności może w tym żyć. Człowiek spogląda nadal w kierunku danwego źródła światła. Nagle widać małą kulę unoszącą się z nad ręki, która była w ciele maga.
-To dar, którego nie możesz zmarnować... ja niewykorzystałem, go wcale. Tobie musi się to udać.
Kula otacza drugą postać. Coraz szybciej i szybciej. Nagle kula znika... nikt nie wie co się z nią stało. Mag resztkami sił wypowiada inkantację i postać z łukiem znika... nawet najostrzejsze zmysły i wzrok nie dostrzegą młodego niegdyś łowcę. Kojejne światło. Wizja zanika.

Postać znowu wraca do jasnego pomieszczenia. Spogląda na ciało. 'Swoje zrobiłeś teraz moja kolej.' Po chwili uśmiecha się i otwiera dłoń. Kula, którą otrzymał tamten łowca pojawiła się w jego dłoni. Zamknąwszy dłon odchodzi z uśmiechem na twarzy i planami, które dzięki temu może zrealizować.
Osobnik żyjący w niewielkich grupach, często trzymający w dłoniach naczynie z napojami(nawet te aspirujące do miana wyskokowych), snujący się po forumowych korytarzach i nawiedzający co poniektóre duszyczki, znany ze swej dziwności i tworzenia wierszy, wychodzi ze swojego forumowego leża przeważnie w weekendy.

"Z każdej sytuacji jest jakieś zamknięte wyjście ewakuacyjne..."
Awatar użytkownika
moskal1991
 
Posty: 1078
Rejestracja: 31 sierpnia 2005, 14:57
Lokalizacja: Cencal/Heron/Gart

Postautor: moskal1991 » 06 maja 2006, 08:27

Postać w czarnych szatach przebywa przez świetliste pomieszczenia. Idzie bez ustanku, bez odpoczynku od kilku dni. Na jego twarzy pot płynie jak rzeka. Oczy już tracą siły by coś ujrzeć prócz światła, nogi całkowicie słabną. Postać poraz kolejny ma wizję...

Widzi czerwone obrazy, setki obrazów. Na jednym obrazie widać Egerira, w jego czerwonej szacie oraz Żołnierzy i Cienie. Czy to Aldur? Nie. Tu było zbyt pięknie. Widać jak mag biegnie w stronę Bractwa i niezatrzymuje się ani na sekundę. Dwóch z Cieni już szykowała zaklęcia, gdy smoczy uczeń zwrócił się ku Żołnierzom i zaczął ciskać co się dało. Przewaleni lub objeci paraliżem Żołnierze stali się bezbronni. Wystarczyło kilka ciosów, by zakończyć ich władzę. Nagle i Cienie ottrzymują obrażenia od tej samej osoby. Nagle... wielki błysk i tak kończy się obraz. Kolejny... Egg pieczołowicie walczy sam ze sobą, by móc ujrzeć prawdziwą potęgę. Po chwili rozpoczyna się cykl obrazów gdzie sie uczył i gdzie żył. Obraz po obrazie. Jeden za drugim. Pojawiają się na widoku ciemnej postaci. Postać wygląda tak, gdyby miała zaraz oszaleć. Nagle widzi już znajomy obraz. Tym razem ujrzał Egga w szacie i ze skrzydłami. Potem kolejny na tej samej wyspie truposzy. Widiz kilka następnych, ale nie dąży zapamiętać.
-To już cała historia zdrajcy Cienia i Dobra... co za tchórz.
Postać znów przybiera postać małej kulki i znika...

[To nie ma nic wspólnego z Zmierzchem Ery Cieni]
Osobnik żyjący w niewielkich grupach, często trzymający w dłoniach naczynie z napojami(nawet te aspirujące do miana wyskokowych), snujący się po forumowych korytarzach i nawiedzający co poniektóre duszyczki, znany ze swej dziwności i tworzenia wierszy, wychodzi ze swojego forumowego leża przeważnie w weekendy.

"Z każdej sytuacji jest jakieś zamknięte wyjście ewakuacyjne..."
Awatar użytkownika
moskal1991
 
Posty: 1078
Rejestracja: 31 sierpnia 2005, 14:57
Lokalizacja: Cencal/Heron/Gart

Szybka odpowiedź

   
Poprzednia

Wróć do Pamiętniki i historie III Ery

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron