"Sztuka dla plebsu"

dzieje i ciekawe opowieści spisane przez żywe istoty Studni Dusz

Moderatorzy: Tasardur, Junior Admin

"Sztuka dla plebsu"

Postautor: Tajdas » 18 marca 2011, 21:08

Słowem wstępu

Witaj, drogi czytelniku!

Jeżeli otworzyłeś ten tom nakręcony niczym złoty Baalor na widok zgliszcz Brushwood, oczekując poradnika na temat stworzenia konstrukta z ciał, demonologii albo, dajmy na to, kreacji stworów z energii negatywnej- jesteś idiotą. Jeśli czary ochronne którymi oplotłem moje dzieło wciąż działają, masz jakieś pięć minut zanim odkryjesz, że do twoich drzwi swoimi stalowymi butami pukają inkwizytorzy. Miłego dnia!

Jeśli jednak jesteś osobą inteligentną i domyśliłeś się, że 'Sztuka' nie może oznaczać nic innego, niż wspaniały akt tworzenia iluzji- gratuluję, możesz czytać ten tom z niezachwianym poczuciem bezpieczeństwa.
Jako, że jesteś osobą piśmienną, zakładam, iż miałeś już styczność z całą toną ksiąg traktujących o magii, jej prawach i tym podobnym nic nie znaczącym w praktyce bzdetach. Daruję więc sobie wszelkie wzory inkantacji (pomińmy fakt, że ich nawet nie znam)- sztuka nie jest rzeczą statyczną, jak chcieliby tego siwobrodzi 'uczeni'. Jeżeli nie potrafisz oddać się we władanie własnej wyobraźni w czasie rzucania zaklęć- daruj sobie dalsze czytanie, podobnie jak brnięcie w sztukę iluzji. Widocznie nie jest to typ magii, do którego byłbyś stworzony.

ROZDZIAŁ I
Sztuka jako środek przemówienia prymitywom do rozumu
Jak zapewne wiesz, drogi czytelniku, Sztuka może być dość...potężnym środkiem perswazji. Samo oddziaływanie potężnej iluzji na zmysły innych istot potrafi doprowadzić do potężnego szoku, a to z kolei do stanów takich jak ślepota, głuchota, nieregularna praca serca, zwiotczenie mięśni, problemy z percepcją czy nawet śmierć.

Najznamienitszymi przykładami są tu dość znane ofensywne zaklęcia znane jajogłowym jako Widmowy Zabójca i Dziw. Są one niczym innym, jak Sztuką stworzoną z jak największym brakiem poszanowania dla praw logiki, wręcz spaczone. Jest to nieomal czysta kula z (iluzorycznych) emocji takich jak cierpienie, strach, nienawiść, ból, rozpacz, poniekąd wszystko opiera się na wymiotowaniu komuś na duszę- wszystko tylko po to, by cel(bądź cele w przypadku Dziwu) nader dosłownie zmarł ze strachu. Dość powszechnym skutkiem ubocznym jest...niezbyt wysoka higiena zwłok. Piana z ust, wymiociny i, cytując znajomego mi krasnoluda, zeszczanie się niczym elf na widok orka nie są więc rzadkością.

Wbrew obiegowej opinii, Dziw i podobne mu zaklęcia nie są tym samym, co WZ, tylko na jakimś obszarze- gdyby tak było, padół ten dawno by opustoszał a dobry iluzjonista byłby poszukiwany jak nekromanta. Jest on jedynie skierowany do wielu celów naraz- dlatego wymaga o wiele większych pokładów koncentracji.

Należy jednak pamiętać, że jest wiele istot, których mordercza potęga Sztuki nie obejmuje- ślepe mrówki, nieumarli, bezrozumne konstrukty...Nie należy więc, mimo nieokreślonych walorów i piękna iluzji, ograniczać się tylko do niej. Chyba, drogi czytelniku, że samemu chcesz skończyć jako mało higieniczne ciało, rozerwane na strzępy gdzieś w ciemnym lesie.
Bieda intelektualna aż piszczy.
Awatar użytkownika
Tajdas
 
Posty: 49
Rejestracja: 23 września 2010, 22:07
Lokalizacja: Peron PKP

Postautor: Tajdas » 03 czerwca 2011, 01:07

ROZDZIAŁ II
Składowanie kolejnych czarów

Teoretycznie rzecz biorąc, powinienem najpierw opowiedzieć o teorii pozostałych iluzji. O Tarczy Cieni, Niewidzialności i całej tonie pozostałych zaklęć...

Ale mi się nie chce. Na dobrą sprawę zacząłem pisać tę książkę tylko po to, by dojść do tego rozdziału. A że niecierpliwa ze mnie istota...

Wiele osób sądzi, że stworzenie iluzji idealnej to prosta sprawa. Ot, wyobrażasz sobie jak idzie sobie koza, mruczysz parę słów pod nosem, pach- masz kozę.
Oczywiście, ludzie ci to nędzni kuglarze, którzy umrą pijani gdzieś w rowie po tym, jak ich sztuczki przestaną bawić małe dzieci.

Stworzenie idealnej kozy wymaga nałożenia na siebie jakichś pięciu zaklęć.

Nieustający obraz, podstawowe zaklęcie do tworzenia iluzji średniego szczebla, posłuży ci za wygląd zewnętrzny.
Brzuchomóstwo sprawi, że koza będzie mówiła, niczym w legendach opowiadanych przy ognisku.
Kolejny Nieustający Obraz, nad którym cały czas musisz sprawować kontrolę(i do którego niezbędna jest dość spora wiedza) będzie odpowiadać za drugą 'powłokę'- wnętrzności, układ krwionośny i tak dalej kozy. Dzięki temu, gdy ktoś 'dziabnie' twoją kozę w celu sprawdzenia czy jest prawdziwa- ta zacznie krwawić.
Niewykrewalna Aura Nary-jakmutam, by upewnić się, że jakiś trep z narzędziem do wykrywania magii nie zniszczy twojego dotąd idealnego kłamstwa.
Na koniec- Wprowadzenie W Błąd, aby zamknąć szczelnie ostatnią furtkę, jaką są czary pozwalające na patrzenie 'przez' iluzję.

Do tego rozsądnym byłoby na latającym dysku w owej kozie umieścić jakieś źródło ciepła, by dzieci miały uciechę, że można się do niej przytulić a ona taka cieplutka(osobiście polecam wodę yhel po energicznym potrząsaniu- generuje duże ilości ciepła, lecz nie ZA duże)

Oczywiście, utrzymanie tych wszystkich zaklęć w ryzach i jednoczesne udawanie, że nie myślisz o kozie jest sztuką trudną, co bardziej rozkojarzone jednostki uznałyby ją za niemożliwą, o niezbędności nauki anatomii kozy nie wspominając. Jednakże, jak już mówiłem, jest to niezbędne do osiągnięcia perfekcji. Ktoż powiedział, że sztuka jest łatwa? Tym bardziej, że animowanie w ten sposób czegoś rozsądniejszego od kozy- dajmy na to, człowieka, jest jeszcze trudniejsze...
Bieda intelektualna aż piszczy.
Awatar użytkownika
Tajdas
 
Posty: 49
Rejestracja: 23 września 2010, 22:07
Lokalizacja: Peron PKP

Szybka odpowiedź

   

Wróć do Pamiętniki i historie VI Ery

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron